20 lat i wystarczy! Zwłaszcza, że mam znacznie więcej, bo dobiegam dziewięćdziesiątki. To zresztą rekord nie tylko na łamach Poradnika Restauratora, ale również w moim dorobku dziennikarskim. W żadnym bowiem piśmie, nie pisałem przez tyle lat felietonu, jak przy Moim stoliku w ukochanym Poradniku. Nie opuszczając ani jednego numeru. A zatem podwójny rekord. Osobisty i redakcyjny.

Wydawało mi się, że w gastronomii oraz sztuce kulinarnej, mimo kolosalnego wręcz rozwoju oraz postępu, już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Ba! Nic bardziej mylnego, gdyż pod względem zarówno zwyczajów, jak i tego co podaje się na stoły, niespodzianki lub ewentualne pomyłki są oczywiście ciągle możliwe, o czym ostatnio osobiście się przekonałem.

Ostatnio mamy do czynienia z rosnącą ofensywą wegetarianizmu oraz weganizmu i bardzo atrakcyjne pomysły kulinarne na tym polu. Poza tym zapowiada się gorące lato, a jak wiadomo w upały należy lekkostrawnie się odżywiać.

Mam nadzieję, że tegoroczni zdobywcy Hermesów nie obrażą się na mnie, jeśli wzniosę ich zdrowie kieliszkiem prosecco. Z całą pewnością wiem wprawdzie, że naszą uroczystość, jak zawsze w poprzednich latach, uwieńczy szampan i to dobrej klasy, ale tak się składa, że to włoskie, białe, musujące winko robi ostatnio karierę i cieszy się coraz większym wzięciem. A że nasi laureaci, mistrzowie sztuki kulinarnej, uwielbiają nowoczesne trendy, więc nie mam wątpliwości, iż o tym nie tylko doskonale wiedzą, ale i komponują proseccowe melodie.

Pisanki, a więc jajka oraz kurczaki, są nie tylko symbolem Wielkanocy, ale również ważnym, jednym z głównych naszych wyżywień. Niech tylko każdy z nas zje w ciągu roku 100 jajek, to już spożycie w Polsce zbliży się do 4 mld sztuk rocznie! A jak dodamy jeszcze do tego potrawy i wypieki, których nie zrobi się bez jajek, to będzie drugie tyle! Kurczak z kolei jest najczęściej spożywanym mięsiwem, bo zdrowe, smaczne i … tanie.

Wydawało mi się, że we współczesnej gastronomii trudno ostatnio wymyśleć coś nowego. Nie idzie mi w tym przypadku o potrawy, bo w tej dziedzinie mamy akurat szaleństwo pomysłów i coraz to nowych smaków, lecz o formułę lokalu, od budek i knajpek poczynając, przez fast-foody, gastrobusy, po eleganckie restauracje z kuchniami różnych narodów. Zaskoczyły więc mnie kolejki, ba, tłumy, jakie gromadzą się przed otwartą niedawno w Warszawie, pod arkadami przy ulicy Grójeckiej – Pączkarnią z Tradycją!

Właśnie się dowiedziałem, że uznawany powszechnie za jednego z najlepszych na świecie mistrzów kuchni, Hiszpan Ferran Adria organizuje w Barcelonie Muzeum Gastronomii. Do tej pory jeździł po całym świecie, prowadził warsztaty kulinarne, wykładał, bo wszędzie go zapraszano, ale zrobiło mu się tego dość. A że jest zamożny, więc postanowił swoje zasoby zainwestować w nowe, interesujące i wielce pożyteczne przedsięwzięcie. W muzeum połączone z restauracją.

Co roku czeka nas w gastronomii mnóstwo nowości. Ciągle powstają nowe lokale, różnej wielkości i klasy, od małych barów po ekskluzywne restauracje. Czasem w tym samym miejscu, w którym już coś istniało, ale zamiast rozkwitnąć padło. Dane statystyczne wskazują, że choć co roku kilka tysięcy lokali zamyka podwoje, to z reguły powstaje o wiele więcej nowych – ponad 10 tys. Tyle, że razem z właścicielem zmienia się również nazwa i specjalizacja restauracji.

Najpopularniejsze