Jest to nie tylko nowa, ale też bardzo ciężka sytuacja. 14 marca nasza restauracja po raz pierwszy od dawna była w sobotę pusta. Zamiast hałasu i gwaru, który towarzyszy nam na co dzień zastaliśmy w restauracji zupełną ciszę. W tym momencie staramy się dostosować do nowej sytuacji.

Chcemy pokazać, że dalej funkcjonujemy. Uruchomiliśmy sprzedaż naszych dań na wynos, ale nie w takiej formie jakiej wszyscy się spodziewają. Zamiast tego tworzymy dania do samodzielnego przygotowania w domu z dołączoną instrukcją. Chcemy, aby kolacja zamówiona w naszej restauracji w dalszym ciągu był doświadczeniem, a nie zwykłym posiłkiem. Pomimo tego, iż sytuacja jest nie wesoła staramy się pozostać dobrej myśli.
To czego potrzebujemy to na pewno wsparcia naszych gości, natomiast to nie wystarczy, żeby branża przetrwała. Najważniejsza w tym momencie jest realna pomoc ze strony rządu. Nie mówię tutaj o pustych obietnicach, rzucaniu na lewo i prawo kwotami jakie to niby mają otrzymać przedsiębiorcy, odroczeniu opłat, które wrócą do nas ze zdwojoną siłą. Chodzi mi o prawdziwą pomoc, ponieważ tak naprawdę większość miejsc zostało w tym momencie bez żadnych przychodów. Bardzo ważna jest również pomoc w utrzymaniu naszych pracowników, bez których nie będziemy w stanie dalej funkcjonować.
Czy mamy plany na przyszły rok? Plan jest jeden, przetrwać kryzys, który nas w tym momencie dotknął. Mamy pomysły i plany na przyszły rok, natomiast nie mogę ich w tym momencie zdradzić, ponieważ sytuacja jest zbyt dynamiczna.

Grzegorz Fic, szef kuchni i współwłaściciel krakowskiej Albertiny Restaurant & Wine

Najpopularniejsze